"Stupid is as stupid does" (eng.original) "Poznasz głupiego po czynach jego" (~pl) "会做蠢事的才是蠢人" (~cn) 🇺🇦🇵🇱 ️ Like Comment Share
Dzisiaj jest: Wtorek, 2 Sierpnia 2022r. Dziś imieniny: Karina, Gustaw, Stefan StartWiadomościNa sygnaleSPORTNADESŁANECOOL TUREKWIEŚCI ROLNICZEtelewizjaOgłoszeniaE - Biznes 23luty O lokalnej wiarygodności czyli „Poznasz głupiego po czynach jego” Słowa te wielokrotnie przytaczał bohater mojego ulubionego filmu „Forrest Gump” w reżyserii Roberta Zemeckisa. A nasunęły mi się zaraz po tym, jak swoje imię i nazwisko ujrzałam w konkurencyjnym publikatorze. Cóż za zaszczyt!?- pomyślałam. Sztuka nadinterpretacji Na początku więc chciałam za tenże akt podziękować, tym bardziej, że moje plany na przyszłość, pomimo niezbyt optymistycznych nastrojów wciąż wiążą się z Turkiem. Pełna wiary w miastotwórczość, być może będę zabiegała o fotel kontynuatora rozpoczynanego właśnie przez burmistrza od zmian dzieła. Bo i któż mi zabroni? Zatem już dzisiaj wielkie dzięki za ową promocję! I w zasadzie tekst ten mogłabym zakończyć, bo zniżać się do poziomu anonimowego autora nie warto. Nie da się jednak ukryć, że w tekście o ogólnie słabej mocy zostałam bohaterką drugiego planu i to skłoniło mnie do refleksji. Przyczynkiem do tego była poniekąd śmierć Umberto Eco, autora wykładów o sztuce interpretacji i nadinterpretacji tekstów. Nie będę się jednak siliła na przytaczanie choćby fragmentów dzieła mistrza, gdzie Eco wyjaśnia kim jest autor, kim bohater literacki, a kim czytelnik. Jakie są ich wzajemne relacje i powiązania oraz z czego wynikają. Eco jednak ani razu w swoim dziele nie wspomina o tekstach dziennikarskich. No bo po co? I nie mówimy tu o felietonach czy wywiadach, które mogą lub winny nawet zawierać elementy stronniczości autora, jego poglądy i przekonania. Ale o tekstach stricte informacyjnych, przekazujących wiadomość, gdzie opinie wyrażają np. cytowane osoby, a nie ich autorzy. "Odegrałem się za żonę" Dlaczego więc w tekście o staroście Seńko i dyrektorze Gibaszku zostałam trzecią bohaterką? Nieoficjalnie wiem, że autor tekstu zapytany o to przez jednego z uczniów szkoły ponadgimnazjalnej miał odpowiedzieć „Odegrałem się za żonę”. A no ba! I tutaj rozpoczyna się zabawa. Oto ja, niedobra redaktor, śmiem tak nieładnie pisać, na dodatek wnikliwie, o polityce personalnej miastotwórczego burmistrza (lub póki co zamiarach), a tymczasem starosta to dopiero cyrki wyprawia i ja ich na dodatek nie oceniam! A no nie oceniam. Bo, po pierwsze starostwo powiatowe nie jest w obrębie moich głębszych zainteresowań jako twór sam w sobie. Jest przechowalnią funkcji i stanowisk wynikających z zależności administracyjnych państwa, z którymi lokalnie nie mam zamiaru dyskutować. I podobnie, jak nie komentowałam zejścia dwóch prawniczek z piętra drugiego urzędu przy Kaliskiej na pierwsze, tak nie będę polemizowała z obsadzaniem „fachowca od bezpieczeństwa” na dyrektorskim stanowisku, choćby nie wiem kim był i jak się nazywał. Papiery ma, doświadczenie ma. Na dodatek na temat. Tak jak przywołane panie. Czy się nada - trudno dziś powiedzieć. Za te, czy inne decyzje to starosta poniesie konsekwencje i należy mniemać, że się z nimi liczy. I tyle na ten temat. Niestety decyzyjnych stanowczości nie można zarzucić burmistrzowi, którego przywołany na początku anonimowy autor tak zaciekle broni. Rakiem wycofał się choćby z konkursu na dyrektora biblioteki, zrzucając odpowiedzialność „po prostu” na zastępcę, a „obiecanki cacanki” zamienił na funkcję kierownika. I niech się kierowniczka cieszy. Ot, wnikliwość, o której cały Turek huczał. I tak, jak uważam, że za udział tylko w jednym projekcie unijnym nie można piastować dyrektorskiej posady w instytucji publicznej, tak nie wystarczy chodzić z kijkami po lesie, aby być kierownikiem w ośrodku sportu. I zdania nie zmienię. Ale to jest moje zdanie. A burmistrz powinien mieć swoje. Urodzone w jego głowie, A nie głowie na ul. Kolskiej Szosie czy nie wiadomo gdzie. Ilość kontra jakość Trudno się jednak dziwić. Grono „klakierów” z interesami dość pokaźne, ale często bez szczerości i przekonania. Wiceprezesem swojego ugrupowania mianował przewodniczącego osiedlowego, który raz jest przewodniczącym, raz tylko fotografem, raz również i próbującym pisarskich kunsztów niby felietonistą, a raz marketingowcem partii wszelakiej maści. Zaczynał przecież jako piewca TS, w międzyczasie promując usilnie SLD, potem był czas RiP i PO, LPS i Kukiza nawet (choć tu balonów nie nosił), aby skończyć jako wice w Ziemi, jednocześnie lansując działania partii Razem. Bez cech dżentelmena i cywilnej odwagi do podpisania się pod tekstem. Dużo i słabo. W poszukiwaniu zagubionej tożsamości czy może ciepłej posadki? I na koniec już słowa do autora tekstu, w którym występuję. Pudło, Szanowny Panie! Nie doczytałeś i zastosowałeś umbertowską nadinterpretację tekstu informacyjnego. ZMW, w której działalności nigdy nie kryłam i się nie wstydzę (tabliczka informacyjna wszak wciąż wisi na urzędzie!) to nie to samo, co PSL, pomimo, że blisko. Jakoś mimo wielu działań (społecznych i zawodowych) w tej organizacji i nie powiem - sukcesów, stanowiska z ramienia PSL, czy też w PSL nie piastuję. Ponadto, z tego, co mi wiadomo, staroście ZMW jakoś po drodze nie jest, a i nigdy nie było. Tak więc, zanim zacznie mierzyć Pan ludzi swoją miarą i usiądzie do komputera, aby się słownie „odegrać”, zachęcam do wyluzowania i rzetelnego zbadania sprawy. Nie wszyscy mają tak, jak Pan. I może Pan musi bronić interesów, co rusz to nowych partii, czy ugrupowań, czy też ich liderów, którzy naobiecywali. Ja na szczęście, wbrew różnym pomówieniom i plotkom (w mediach pracuję kilkanaście lat) nigdy nie musiałam i nadal nie muszę. A jak się oflaguję jakimś kolorem partyjnym to powiem o tym wprost i oficjalnie, jednocześnie żegnając się z mediami. Tak to widzę. A Pana zachęcam do uczciwych i szczerych działań na rzecz miasta, bo tylko takie przynoszą wiarygodne i dobre efekty. W myśl przytaczanych wyżej słów Forresta. Bo nic innego, jak czyny decydują o tym, czy ktoś będzie mówił o nas, że jesteśmy głupcami, czy nimi po prostu będziemy. Wszystkiego dobrego życzę! I milknę na jakiś czas. Marta Jachimowska foro:
Poznasz głupiego po czynach jego. Odp: Lista najlepszy gier na GBA. « Odpowiedź #31 dnia: Sierpnia 10, 2007, 23:45:12 pm
Jak mawiał amerykański klasyk F.Gump "poznasz głupiego po czynach jego" wyłącz formatowanie i wyświetlanie grafik Obserwuj wątek Następna wiadomość + Odpowiedz 0 0
2.8K views, 28 likes, 3 loves, 1 comments, 56 shares, Facebook Watch Videos from Poznasz głupiego po zdjęciu jego: Kiedy przychodzi kolega brata którego nie lubisz
. 728 649 236 755 672 585 742 85
poznasz głupiego po czynach jego